Beauty Day, Beauty September :)

Lato odchodzi ale z klasą, piękna pogoda za oknem, więc i ja chciałam poczuć się pięknie, synuś zrozumiał o co chodzi i dał mi chwilę wytchnienia więc nie marnując chwili zorganizowałam fast beauty day 🙂 Od niewyspania i zmęczenia moja buzia zaczęła już nie wyglądać za dobrze, wiecznie mi czasu brakowało aby siąść i zając się sobą. Wczoraj na szczęście znalazłam dłuższą chwilę w której nikt mi nie przeszkadzał, a nawet nie śmiałby zakłócić mojej chwili wolności 😀 Regeneracja zaczęłam od mikrodermabrazji, jestem zakochana w tym sprzęcie, i myślę że to najlepiej zainwestowane pieniądze w moim życiu. Po zabiegu buźka jest gładziutka jak pupcia mojego Patryczka 🙂 skóra w momencie wygląda na odświeżona, jest promienna i delikatna. Aby ją do końca dopieścić postanowiłam wypróbować nową maseczkę którą zamówiłam jakiś czas temu. Czarna maska która „wyciąga” zaskórniki. Nowość a ja przecież lubię nowości 😀

WP_20150918_021

Po mikrodermabrazji a przed nałożeniem maski trzeba wyczyścić twarz,do tego użyłam żelu do mycia twarzy tołpa: z serii simply. Szczerze to nie jestem z niego zadowolona, i czekam aż się w końcu skończy. Kupiłam go ze względu na to że miał być to żel – pianka. Skusiłam się bo swego czasu żel-piankę miałam z Clinique i byłam zachwycona, myślałam że tołpa ma też coś fajnego do zaoferowania, ale mnie nie przekonała. Żel po namoczeniu i przy myciu w pianę się nie zamienia, nie radzi sobie z demakijażem, jedyne plusy to to że jest to produkt hypoalergiczny, i nie podrażnia skóry. Żel przyjemną ma konsystencje, jest w sumie bezwonny, jak opisuje producent zawiera mleczko migdałowe, hialuronian sodu, mleczan sodu i pochodne mocznika, do tego 0% sztucznych barwników, mydła, silikonów i parabenów. Producent zapewnia delikatne i łagodne oczyszczanie skóry min. z makijażu. Tu się zgodzić nie mogę, owszem żel jest łagodny ale aż tak dobrze nie radzi sobie z zanieczyszczeniem.

 WP_20150918_022 WP_20150918_023

WP_20150918_024

WP_20150918_028

Domycia w końcu użyłam magicznej gąbeczki. Piszę w końcu bo nie mogłam znaleźć na nią czasu 😛 Gąbeczkę dostałam w którejś z edycji Shiny Box. Gąbka YASUMI – konjac sponge. 100% naturalna gąbka do mycia i masażu. Malutka przyjemna w dotyku, złuszcza, oczyszcza, nie podrażnia, równoważy pH, stymuluje przepływ krwi, pobudza powstawanie nowych komórek. Dużo dobrego można o niej wyczytać, a od siebie dodam że jest naprawdę godna polecenia. Zawsze szorowałam buźkę rękoma, ale to dobry dodatek do codziennej pielęgnacji. Jest kilka rodzajów tych gąbeczek ja akurat mam Collagen – wzbogacona o kolagen idealna dla skóry suchej. Produkt 100% naturalny, znany i ceniony w Japonii od 1500 lat ze swoich właściwości odżywczych i zdrowotnych, włókna byliny Kojac posiadają naturalne właściwości nawilżające, do każdego rodzaju cery , nawet dla dzieci i niemowląt – To coś dla mnie 🙂 ale co ja będę spisywać teksty z opakowania. dla mnie produkt super. Nie lubiałam gąbek czy szczotek do twarzy ale ta jest inna. Miękka,elastyczna, po namoczeniu ma w sobie jakby śluz który delikatnie nawilża skórę, a dzięki temu śluzowi gąbeczka bez podrażnienia przesuwa się po skórze.

WP_20150919_001

WP_20150918_029 WP_20150918_030

Po oczyszczaniu i wysuszeniu twarzy pora na gościa specjalnego 🙂 Czarna maseczka o której chodzą legendy po internecie. Zamówiłam na aliexpress przesyłka dotarła do mnie w 2 tygodnie, nie ukrywam że miałam chwile zastanowienia, no bo przecież nie znam produktu, i nie poczytam bo nim bo wszystko opisane w tych dziwnych chińskich, japońskich czy innych hieroglifach 😀 Jedyne co o niej wiedziałam to to co poczytałam w opiniach na innych blogach, maseczka oczyszcza skórę twarzy, ściąga pory i jest super. A więc tą super maseczkę próbujemy. Czarna, lepka, w kontakcie z ciepłą skórą staje się wodnista, i trochę spływa, nie ma konkretnego zapachu, kojarzy mi się z atramentem z ośmiornicy w połączeniu z śluzem ślimaka, a co w niej jest tonie wiem 😛 Po nałożeniu na twarz trochę spływa ale szybko rozprowadzałam ją jeszcze raz, po chwili zastyga, a ściąga się ją w płatach. No powiem że fajna spawa, może nie ściągnęła wszystkiego co powinna ale co nie co się na niej znalazło. Zadziałała jak te płatki na nos czy czoło który wyciągają czarne łebki. Myślę że gdybym przed nałożeniem maski zrobiła parówkę na twarz, w celu otwarcia porów – wyszłoby tego więcej, tak zadziałam następnym razem. Póki co jestem zadowolona, efekty zadowalające ale najważniejsze samopoczucie 🙂 w końcu chwila dla siebie i to jak dobrze zorganizowana 🙂

WP_20150918_032

Zrobione przy użyciu Lumia SelfieWP_20150918_012

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s